Co ostatnimi czasy słychać w Squad?

Pierwsze promienie marcowego słonka pozwalają myśleć o wiośnie, cały świat powoli budzi się z zimowego letargu. Czy do całego światu zalicza się też Squad? Jeden Rabin powie tak. Drugi powie nie.  Natomiast ja powiem co następuje.

Jak wszyscy wiedzą, albo przynajmniej wiedzieć powinni 5. lutego wyszedł długo wyczekiwany duży patch do Squada. Numerek bojowy – „10”. Zepsuł co miał zepsuć, naprawił co miał naprawić. Jednym słowem – norma.

Jednakże wydarzyło się coś, co chyba nigdy wcześniej (przynajmniej na taką skalę) w naszej skromnej społeczności nie miało miejsca. Nastąpił bardzo wyraźny podział na ludzi, którzy nowy system strzelania uwielbiają i na takich, którzy zaliczają go do top 10 najgorszych rzeczy, jakie przytrafiły się ludzkości. Jak to więc było? Pewnie każdy, kto grał w Squada w wersji do 9 włącznie zwrócił uwagę na to, że strzela się fajnie. Broń raczej nie była skomplikowana w obsłudze, odrzut dało się kontrolować, można było (przy odrobinie skilla) sprzedawać headshota za headshotem. Żadnego przypadku, zero RNG. Było trochę błędów jak np. istniejąca od początku Squada kwestia rozjeżdżania się punktu celowania przy strzelaniu z różnicą wysokości, albo tego że podziałki na celowniku były bezużyteczne, aczkolwiek ogólnie wrażenie było dobre. Trafiało się tam gdzie się celowało. System był responsywny. Był nawet trochę lubiany.

Potem zaś nastała wersja 10. Główną zmianą było odejście od systemu true first person, który był (rzekomo) przyczyną wszystkiego złego spotykającego Squad. Mało FPS – nowy system to załatwi. Nie da się zerować broni? Nowy system animacji. Bieda na świecie? Nowy system…

Okazało się, że ogólnie to nadal strzela się lewym przyciskiem myszy, aaaaale…. nic nie jest już proste. Broń skacze w losowych kierunkach. Ponadto rozdzielenie punktu celowania i środka ekranu sprawiło, że tak łatwo się tego nie dało skontrować. Podniesiono rokosz, który uwidocznił się głównie avatarami „Not my V10” na discordzie oraz tym, że przynajmniej jeden mało znany klan o nazwie zaczynającej się na F i kończącej na O nie zapisał się na ISKT.

Wersja 10.1 przyniosła lekkie ograniczenie randomizacji odrzutu i podobno już jest fajnie, ale jakoś tak niesmak pozostał.

Aha! Oprócz tego V10 przyniosła zmiany w systemie capowania flag w najpopularniejszym trybie – AAS. Kiedyś trzeba było martwić się o to, że można dostać rusha na którą z wczesnych flag. Teraz już nie trzeba. Potrzeba myślenia i organizacji została ograniczona o kolejny element. Teraz wystarczy wrzucić 35 osób na flagę bleedową i tam się bić.

Widać, że V10 to próba skierowania Squada w trochę inną stronę, niż ta z której dotąd dał się poznać. Czy będzie to właściwy kierunek? Czas pokaże. Ludzie, którzy mają ponad 1000h w Squadzie i przywykli do pewnego stylu rozgrywki będą musieli się dostosować albo poszukać zieleńszych pastwisk, na których to będą mogli realizować swoje ambicje.

 

Niejako w międzyczasie wyszło też podsumowanie lutego. Nudne. Chyba najmarniejsze dotąd. AT4, jeden karabinek, nowe hesco i 2 screeny z zapowiadanej mapy – Kamdesh. I nowy budyneczek. I zapowiedź poprawek na Gorodoku.

Dodaj komentarz